OVERCOLORED już w najbliższą sobotę! (wywiad)
Już w najbliższą sobotę w klubie Antycafe odbędzie się koncert zespołów Overcolored, The Animators, oraz Fair Weather Friends.
Aby lepiej poznać główną gwiazdę wieczoru zachęcamy do przeczytania obszernego i jeszcze ciepłego wywiadu z Overcolored!
Post rock, czyli rock, w którym robi się wszystko, żeby nie było rockowe, ale na nutę rockową
Czy tak powinna wyglądać definicja tego gatunku muzycznego Krakowianie będą mieli okazję przekonać się już w sobotę.
Wystarczy zajrzeć o 19:00 do Antycafe, gdzie na scenie pojawią się trzy muzyczne zjawiska – Overcolored, The Animators oraz Fair Weather Friends
Tymczasem w przerwie pomiędzy pracą a przygotowywaniem się do koncertu udało nam się "zmusić" muzyków z Overcolored do muzycznej "spowiedzi".
Overcolored – projekt, który ma przeszłość muzyczną. Kim jesteście, co tym razem próbujecie zaproponować swoim słuchaczom, jak owa przeszłość ma się do teraźniejszości, czy wprowadziliście pewne zmiany?
Jakub: Na pewno muzyka jest lżejsza, post-rockowa, gdyż tak sobie założyliśmy, chociaż teraz odbiegamy od niej troszkę. Wcześniej inspirowaliśmy się mocną muzyką, mocnymi riffami, grunge. Na przykład Godsmack'iem. Teraz jest całkiem coś innego. Postawiliśmy na lżejsze aranże.
Co wpłynęło na zmianę Waszego zakresu muzycznego?
Piotr: Właściwie nie było czynnika, który wpłynął. Powiedzmy, że w poprzednim zespole była pewna, że tak powiem, reguła, obowiązywały pewne ramy. Mieliśmy dużo pomysłów na inne granie, ale nie mogliśmy się z nimi uzewnętrznić. Stworzyliśmy więc nowy skład, w którym nie jesteśmy uzależnieni od nikogo. Jest nas trzech, w poprzednim zespole było pięć osób, toteż granie w nim przebiegało w sposób dosyć schematyczny. Wszystkie ambitniejsze pomysły były spychane do worka, z którego w tym momencie dopiero wyciągamy to, co było kiedyś w naszych głowach.
Czyli jako trójka odszczepieńców zThe 30th of July czujecie się swobodniej?
Marcin: Dokładnie tak, gdyż gramy ze sobą pare dobrych lat. Zgraliśmy się w poprzednim składzie, zgrywamy teraz jeszcze bardziej, bo mniejszy skład to mniej rzeczy dziejących się wkoło. Poza tym nie mamy już tego niezdrowego układu, jaki był obecny w poprzednim zespole. W tym momencie wyjazdy na koncerty, same próby całkiem inaczej wyglądają. Nareszcie poczuliśmy wiatr w skrzydłach.
Zaczynaliście w trójkę, trzech facetów, następnie pojawiła się kobieta, która uczestniczy w Waszym projekcie już od ponad roku.
Piotr: W zasadzie kiedy zaczynaliśmy nagrywać Epkę mieliśmy trochę pomysłów na numery, ale czegoś brakowało. Kasię znaliśmy od jakiegoś czasu i zaproponowaliśmy jej, żeby spróbowała. Kasia ma duże doświadczenie sceniczno-wokalno-studyjne, więc poszło błyskawicznie i tak zostało.
I Kasia się sprawdza?
Piotr: Oj, zdecydowanie tak! Czasami aż za bardzo, ale lepiej za bardzo niż za mało.
Epka zatytuowana Corvus Corone Cornix – jak zamierzacie wypromować ten materiał?
Jakub: Jesteśmy na co najmniej czterech portalach, z których można te utwory za darmo ściągnąć: Reverbnation, Soundcloud, Jamendo, Lastfm. Wystarczy wpisać w "wujku google" hasło Overcolored i po wyświetleniu się naszej strony pojawią się odnośniki do wspomnianych przeze mnie stron.
W sobotę koncert w Antycafe, 7. października koncert w Katowicach, macie jeszcze jakieś koncertowe plany?
Marcin: Zagraliśmy w Katowicach z Formą i Thesis bardzo fajny koncert, chociaż troszeczkę małą widownię mieliśmy na sali, co nie było naszą winą. To był taki mały klub.
Co planujecie na krakowski koncert? Czym zamierzacie zaskoczyć publikę?
Jakub: Przedstawimy jeszcze jeden numer, którego nie graliśmy na koncertach. Albo dwa i tak powoli z koncertu na koncert mamy plan prezentować kolejne utwory. Będziemy wplatać je w nasz dotychczasowy repertuar. Sobotni wieczór będzie podzielony na trzy zespoły. Scena jest mała, jest mało miejsca i będzie mało czasu. Nasza wokalistka o północy musi być w Tychach ze względu na kolejny projekt muzyczny, w którym bierze udział. Także będziemy mieli od 40 do 60 minut na zagranie materiału. To nie jest dużo, a chcemy też udostępnić czas do zagrania zespołom, które zaprosiliśmy.
Czy fakt, że będziecie grać w swoim mieście podnosi Wasz poziom stresu?
Marcin: Chyba nie, na nasze koncerty przychodzi dużo znajomych, nawet 80% ludzi na sali to zawsze nasi znajomi a dla nich całkiem przyjemnie się gra. Jest zdecydowanie łatwiej.
Piotr: Pierwszy nasz koncert graliśmy w Warszawie, co było dziwnym przeżyciem, gdyż nie dość, że pierwszy koncert, to jeszcze zupełnie obcy ludzie.
Czyli w Krakowie będziecie się czuć jak ryby w wodzie?
Marcin: Raczej! W Krakowie gramy też pod koniec października w Lizard Kingu z SoundQ. Jest jeszcze w planach, lecz to dopiero w grudniu, koncert w moim i Ślimaka rodzinnym mieście, w Jaśle z zespołem Mindfield, lecz to jeszcze nie jest w 100% pewne, to są dopiero plany. Nie my się zajmujemy organizacją koncertów, więc ciężko nam coś bliżej na ten temat powiedzieć.
Piotr: Jeśli chodzi o październik – sporo opcji się pojawiało, część odpadło, ale byłem zaskoczony, że w przeciągu miesiąca dostaliśmy pięć propozycji koncertowych. Także, oby tak dalej.
Marcin: Dużo mamy propozycji grania w Krakowie, lecz z kolei nie możemy się pojawiać kilka razy w miesiącu w tym samym mieście, gdyż to zacznie być trochę mdłe.
Jak odnosicie się do zespołów, z którymi w sobotę zagracie?
Piotr: Dosyć ciekawy repertuar prezentują. Myślę, że będziemy się nawzajem uzupełniać – to dosyć duży przekrój brzmieniowy. Jeden zespół gra w zasadzie elektronicznie, jest tam bas, dodatkowo gitara, ale generalnie wszystkie bity i podkłady są elektroniczne. Z drugiej strony jest zespół The Animators grający typowego post-rocka z wizualizacjami. To raczej muzyka przestrzenna, do pomyślenia, do zastanowienia się. A my gramy coś pomiędzy jednym a drugim – myślę, że chyba najbardziej żywiołowo z całej ekipy.
Marcin: Jeszcze nam się nie zdarzyło, żebyśmy zagrali koncert z zespołami, które tworzą bardzo podobną muzykę do nas. Często były to albo mocniejsze albo dużo lżejsze kapele a w sobotę, wydaje mi się, że będą zespoły, które grają zaledwie podobne klimaty.
Wspomnieliście o elektronice, która pojawi się wraz z wejściem na scenę Fair Weather Friends, jednak jak się okazuje Wy również od niej nie stronicie.
Jakub: Tym zajmuje się Łukasz Dygutowicz, mój kolega ze studiów. Kiedy byliśmy na studiach mówił, że tworzy backgroundy, składa całymi wieczorami w domu jakieś rzeczy, natomiast był na tyle nieśmiały, że nikt ich nie słyszał. Potrafił siedzieć nad czymś dwa, trzy tygodnie pod rząd a następnie chował to do szuflady. W momencie, kiedy zapragnęliśmy dodać do gitar przestrzeni poprosiłem go o pomoc. Długo się łamał, ale w końcu przesłał nam próbki i okazało się, że jest całkiem nieźle.
Zamierzacie wykorzystywać owe ambientowe backgroundy przy okazji, czy może chcecie docelowo iść w tę stronę?
Jakub: Docelowo chcemy włączyć go do składu zespołu. Na razie radzimy sobie bez niego, ponieważ on jest teraz bardzo zajęty. Po drugie, kolejny członek zespołu z kilkuoktawową klawiaturą to problem logistyczny. Trzeba go zapakować, przemieszczać się na koncertach z miasta do miasta. W momencie kiedy być może zdobędziemy szerszą publikę, kiedy propozycje koncertów będą lepsze, gdy rzeczywiście pojedziemy w konkretną trasę, to zrobimy próby i weźmiemy go do składu. W tym momencie on nam robi ambienty, których na razie używamy na koncertach jako podkład.
W Internecie umieściliście zapowiedzi teledysku, gdzie on w takim razie jest?
Jakub: Storyboard już jest, nasz scenarzysta pali się do pracy, natomiast aktualnie kompletnie nie mamy na to czasu. Praca, próby, koncerty i człowiek nie wie, gdzie prawo a gdzie lewo. A ta koncepcja, którą sobie wymyśliliśmy wymaga dużo czasu. Będzie to głównie animacja, która jest trudniejsza do zrealizowania niż nagranie zwykłego teledysku.
Marcin: Istnieje jeszcze szansa na teledysk z nami w roli głównej, możliwe, że szybciej, niż ta animacja, ponieważ – pochwalimy się – kilka dni temu udało nam się wygrać konkurs jednego ze studiów w Krakowie. Dzięki temu zdobyliśmy możliwość nagrania trzech utworów, nakręcenia klipu przez profesjonalną firmę oraz zrobienia sesji zdjęciowej. A wszystko dzięki utworowi The Ghost. Udało nam się zdeklasować nawet konkretną konkurencję.
To nagrywanie w studiu będzie opierać się na dopracowaniu już posiadanego przez Was materiału czy może zamierzacie stworzyć coś nowego?
Piotr: Przymierzamy się do nagrania pełnej płyty, longplaya. Materiał już jest, ale z racji tego, że wpadła nam ta opcja z nagrywaniem, to się troszeczkę odwlecze, ale może na korzyść tego, że dorobimy kilka numerów. Nie chcemy wrzucać wszystkiego do jednego wora, bo nie jest to dobry pomysł na płytę. Trzeba popracować nad materiałem, żeby wszystko było spójne, a w przypadku płyty nagranie numerów, które do siebie nie pasują i przez co krążek wygląda jak składanka top10 jest bez sensu.
Post-rock przez niektórych jest uważany jako szeroko pojęty gatunek muzyczny. Nie denerwują Was jego rozmyte granice?
Piotr: Granice te są bardzo rozmyte, gdyż post-rock jest ogromnym pojęciem. Generalnie post rock, to rock, w którym robi się wszystko, żeby nie było rockowe, ale na nutę rockową. Taka jest mniej więcej definicja tej muzyki. Wiadomo – są tam jakieś podgatunki, ale moim zdaniem klasyfikowanie muzyki pod ich względem to coś głupiego. Chcąc zrobić coś nowego, nagle jest się szufladkowanym w pewnej grupie muzycznej.
Jakub: Jednak jest taki pierwiastek, który znajduje się w muzyce i dzięki któremu słyszysz, że coś jest post-rockowe. Tylko trudno to określić. Może chodzi tu o melancholie. Natomiast do tego są różne mieszanki, na przykład różne riffy. Czasami jest mniej elektroniki, w innych utworach w ogóle, a za to jest mnóstwo gitar. Dlatego to jest szerokie. Jak zaczynaliśmy grać i tworzyć, inspirowaliśmy się typowo post-rockowymi kapelami jak God Is An Astronaut czy Oceansize, chociaż Oceansize jest już bardziej prog niż post. To były melancholijne loty, dokładane klawisze, ambienty, rozwleczone gitary, budowanie napięcia. W tym momencie to, co pojawi się na LP jest już o wiele dalej od post-rocka, bardziej energiczne. Znaleźć tam będzie można drum'n'basy, nawet wstawki jazzowe.
Piotr: Zaczynaliśmy od bardzo długich numerów i też nie do końca dobrze się z tym czuliśmy. Lepiej zrobić krótką, zwięzłą formę, która się nie będzie nudzić, a która też może polegać na budowaniu klimatu. Wokal troszeczkę zmienia postać rzeczy. Numery są bardziej piosenkowe i się nie wleką.
Jakub: Może to jeszcze jest jedna rzecz – jak się pojawia wokal, to od tego post-rocka się po prostu ucieka. Jednak większość kapel post-rockowych gra rzeczy instrumentalne. Wokal pojawia się u nich zaledwie w postaci jakichś sampli, wokaliz, delikatnych ech, czy chórków, ale jego typowej linii nie ma.
A macie piękny wokal.
Marcin: Kasia bardzo ładnie śpiewa. Z początku wokal miał być u nas tylko tłem, a przerodziło się to w taką formę, że w tym momencie Kasia stała się jakby naszą frontmenką.
Nie obawiacie się jej przodownictwa w Waszej grupie?
Piotr: W żadnym razie. Spotkałem się z opiniami ludzi, którzy przychodzą i nie wsłuchują się w wokal tylko w linię instrumentów. Także wszystko jest w odpowiednich proporcjach i nic złego się nie dzieje.
Piotr: Z drugiej strony pojawienie się wokalu jest dobrym posunięciem. Mieliśmy sporo numerów, które graliśmy gdzieś wcześniej, ale nie mogliśmy ich pokończyć, bo czegoś brakowało, do ich zamknięcia. Ostatnio zaczęliśmy próbować te stare numery i w momencie, kiedy pojawia się wokal nagle stwierdzamy, że tego nam brakowało, że ten numer tak powinien brzmieć.
W jaki sposób chcielibyście zaprosić swych fanów na sobotni koncert?
Marcin: Jest to sobotni wieczór, rozpoczęcie roku akademickiego, czyli fajna okazja, żeby posiedzieć przy piwku, w miłym nastroju i przy fajnej muzyce.
Piotr: Będzie to audiowizualna uczta, ponieważ chłopaki mają wizualizacje, czyli fotografie, film, które są połączone z muzyką. Jeśli ktoś potrzebuje posiedzieć, pomyśleć pokontemplować – bynajmniej nie będzie to muzyka taneczna – to zapraszamy!
Jakub: Jeśli ponadto chcą zobaczyć, że coś się dzieje na krakowskiej scenie, niż tylko przytupywać do tego samego numeru granego przez coverową kapelę w tym samym klubie co tydzień – to zapraszamy!
Rozmawiała Magdalena Telążka
Oczywiście zapraszamy wszystkich z Was na koncert który odbędzie się 15 października 2011 w klubie Antycafe na ulicy Sławkowskiej 12!
Wstęp jedyne 8 zł !